Pomidor w grudniu kosztuje więcej, niż się wydaje
Świeży pomidor zimą przyjeżdża z drugiego końca Europy albo rośnie w ogrzewanej szklarni — stąd jego wysoka cena i blady smak. Warzywa i owoce kupowane w sezonie są tańsze, bo jest ich pod dostatkiem, smaczniejsze, bo dojrzewają naturalnie, i zostawiają mniejszy ślad, bo nie pokonują tysięcy kilometrów. Sezonowość to najprostsza zasada mądrych zakupów spożywczych.
Co kiedy kupować
- Wiosna: rzodkiewka, szczypiorek, młoda kapusta, szparagi, truskawki.
- Lato: pomidory, ogórki, cukinia, jagody, czereśnie.
- Jesień: dynia, jabłka, gruszki, śliwki, kapusta, buraki.
- Zima: warzywa korzeniowe, kiszonki, jabłka z przechowalni, mrożonki z lata.
Lokalne nie znaczy droższe
Targ, bazarek i stragan u rolnika często mają lepsze ceny niż supermarket, zwłaszcza w szczycie sezonu. Kupując bezpośrednio, płacimy mniej za pośredników i opakowania, a produkty są świeższe. Warto poznać dni targowe w okolicy i sprzedawców, którzy przywożą towar z własnego pola, a nie z hurtowni.
Zima bez importu
Sezonowość nie oznacza, że zimą jemy tylko ziemniaki. Kiszona kapusta i ogórki, warzywa korzeniowe oraz mrożonki i przetwory zrobione latem pozwalają jeść lokalnie przez cały rok. Słoik passaty z sierpniowych pomidorów smakuje lepiej niż zimowy import, a do tego nic nie kosztuje poza pracą włożoną w sezonie.
Mniejszy ślad bez wyrzeczeń
Jedzenie sezonowe i lokalne to rzadki przypadek, gdzie taniej, smaczniej i lepiej dla środowiska idą w parze. Nie trzeba niczego sobie odmawiać — wystarczy kupować to, co akurat rośnie blisko. Po jednym sezonie obserwowania, co pojawia się na straganach, robi się to odruchowo.