To tutaj woda znika najszybciej
Łazienka odpowiada za większość domowego zużycia wody. Prysznic, mycie rąk, golenie i mycie zębów sumują się w litry, których nawet nie zauważamy. Dobra wiadomość jest taka, że największe oszczędności tutaj nie wymagają wyrzeczeń, tylko kilku drobnych zmian w sprzęcie i nawykach.
Perlator za kilkanaście złotych
Perlator to mała siateczka nakręcana na wylewkę baterii. Miesza wodę z powietrzem, dzięki czemu strumień wydaje się pełny, a zużycie spada nawet o połowę. Montaż zajmuje minutę i nie wymaga narzędzi. To prawdopodobnie najtańsza i najszybciej zwracająca się inwestycja w całej łazience.
Prysznic zamiast wanny
- Pełna wanna to zwykle dwa-trzy razy więcej wody niż krótki prysznic.
- Słuchawka oszczędna ogranicza przepływ bez wyraźnej utraty komfortu.
- Zakręcanie wody na czas namydlania potrafi obciąć zużycie o jedną trzecią.
Drobne nawyki, które się sumują
Woda lejąca się podczas mycia zębów czy golenia to czyste marnotrawstwo — kubek wody albo zakręcony kran w tym czasie niczego nie psują. Cieknąca spłuczka i kapiący kran, o których łatwo zapomnieć, potrafią uciec więcej wody niż całe nasze oszczędzanie. Dlatego warto je naprawić w pierwszej kolejności.
Ciepła woda kosztuje podwójnie
Za ciepłą wodę płacimy nie tylko jak za zimną, ale dodatkowo za jej podgrzanie. Dlatego oszczędzanie wody w łazience obniża jednocześnie rachunek za wodę i za energię. Krótszy prysznic i perlator nie zmieniają codziennego komfortu, a po kilku miesiącach robią widoczną różnicę na rachunkach.