Większość prądu zjada podgrzewanie wody
W cyklu prania to nie obracający się bęben pochłania najwięcej energii, tylko grzałka podgrzewająca wodę. Pranie w 30 stopniach zamiast w 60 potrafi zużyć nawet o połowę mniej prądu na jeden cykl. A codzienne ubrania — koszulki, bluzy, jeansy — w niskiej temperaturze wychodzą czyste bez problemu.
Co spokojnie pierze się w 30 stopniach
- Ubrania noszone na co dzień bez mocnych zabrudzeń.
- Delikatne tkaniny, wełna i syntetyki, które w wysokiej temperaturze się niszczą.
- Rzeczy, które tylko odświeżamy po jednym czy dwóch dniach noszenia.
Kiedy warto podkręcić do 40-60 stopni
Niższa temperatura ma granice. Pościel i ręczniki po chorobie domownika, ścierki kuchenne, bielizna i odzież sportowa nasiąknięta potem lepiej znoszą 40, a czasem 60 stopni — wyższa temperatura skuteczniej radzi sobie z bakteriami i zapachem. Mocno zatłuszczone albo poplamione ubrania też wymagają cieplejszej wody, bo tłuszcz nie rozpuszcza się w zimnej.
Sztuczki, które poprawiają pranie na zimno
Dobry proszek albo żel do prania w niskich temperaturach robi różnicę — nie każdy detergent działa w 30 stopniach tak samo. Co kilka tygodni warto puścić pusty cykl na 60 stopni z odrobiną kwasku albo specjalnego środka, żeby wyczyścić samą pralkę i uniknąć zatęchłego zapachu. Plamy najlepiej traktować od razu, zanim trafią do bębna, zamiast liczyć na wysoką temperaturę.
Mniej znaczy taniej i dłużej
Niższa temperatura to nie tylko niższy rachunek, ale i dłuższa żywotność ubrań — kolory mniej blakną, a tkaniny wolniej się zużywają. Pełna pralka zamiast dwóch niepełnych dokłada do tego oszczędność wody. To zmiana, której po prostu nie widać na ubraniach, za to widać na liczniku.